CLOSE
MENU

Wywiad z Ivą Białopiotrowicz

Iva Białopiotrowicz

 

Malarka

 

„Mój powrót do malarstwa był bardzo nieśmiały. Sięgnęłam po maleńkie płótno wielkości A5. Później stopniowo wybierałam coraz większe formaty. Dziś, najchętniej maluję na płótnach powyżej metra. Do tej pory moje największe płótno było rozmiaru 170x150cm. Zaczęłam ponownie malować niespełna trzy lata temu. Przez całe dzieciństwo otoczona byłam jednak sztuką – moi rodzice malowali – do dziś mam ich pędzle, obrazy, a nawet farby.

 

Mój proces twórczy zaczyna się od tego, że mam w głowie jakąś wizję – tego, co chcę namalować, zestaw kolorów, które chcę użyć. Potem czekam na wenę, natchnienie. Nigdy nie wiem, kiedy nadejdzie „ten” moment, ale sięgam wtedy po pędzle, nawet wtedy, kiedy muszę przerwać wykonywane aktualnie czynności. Podobnie, wiem, że czasami rozpoczęte dzieło muszę dokończyć za jednym podejściem i nie ma możliwości, aby powrócić do malowania tego samego obrazu po jakimś czasie. Wtedy mam już „inną rękę” i nie jestem w stanie odtworzyć tego, co chciałam przekazać. Działanie w tak opisany sposób ma swoje plusy, ale utrudnia planowanie. Przed wernisażem zawsze denerwuje się, że nie zdążę. Ufam jednak swojej intuicji, czekam i nie robię niczego na siłę. Twórczości nie da się zaplanować w klasycznym tego słowa znaczeniu. Myślę, że moje planowanie odbywa się intuicyjnie – koniec końców zawsze zmieszczę się w czasie, który mam przewidziany bądź wyznaczony na realizację obrazu (śmiech).

 

Przez wiele lat próbowałam odnaleźć się w różnych branżach, m.in w branży modowej – miałam pomysł, aby stworzyć własną markę torebek. Nie mogłam jednak znaleźć podwykonawców, którzy spełniliby moje oczekiwania. Wtedy też odkryłam, że tempo tej branży nie jest dla mnie. Ten czas postrzegam jako okres poszukiwania swojej drogi. Prace, których się wtedy podejmowałam dawały mi poczucie, że to, co robię zupełnie nie jest dla mnie – nie czułam tego. Bardzo lubię wpływać na cały proces powstawania – a malowanie mi to umożliwia. Mam wpływ na to jakie wybiorę płótno, jakie dobiorę farby i jaką techniką będę malować. Wtedy wiem, że mogę w pełni wziąć odpowiedzialność, za to co tworzę.

 

Lubię mieć wpływ na proces powstania – wtedy mogę w pełni wziąć odpowiedzialność, za to co tworzę.

 

Teraz jestem świadoma tego, że wszystko, co robię musi być zgodne ze mną. Odnalazłam swój wewnętrzny głos i staram się go słuchać. Dałam sobie prawo do tego, żeby być właśnie taką, jaka jestem. Pozwoliłam sobie funkcjonować w tempie, które jest dla mnie najlepsze, bez oceniania siebie. Nie zawsze jednak tak było. Czasem kierujemy się presją otoczenia lub osób, które nam w jakiś sposób imponują. Wyleczyłam się jednak z toksycznych relacji i to wiele zmieniło w moim życiu.

 

Podobnie jest z kosmetykami. Kiedyś bardziej ulegałam wpływom reklamy oraz wierzyłam w to, że pewne produkty są mi bardzo potrzebne. Aktualnie bardziej wyznaję zasadę im mniej, tym więcej. Przez długi czas wydawało mi się, że powinnam kupować kosmetyki marek selektywnych – byłam przekonana, że informacja w reklamie jest rzetelna. Moja skóra zaczęła się jednak buntować i coraz częściej borykałam się z uczuleniami. Wtedy zaczęłam interesować się składem kosmetyków i temu skąd one pochodzą. Moja kosmetyczka z pewnością skurczyła się na przestrzeni lat, a kosmetyki, których aktualnie używam są dobierane bardziej uważnie. Ogromną inspiracją, nie tylko w mojej twórczości, ale także w kwestii pielęgnacji są podróże. W Azji poznałam wiele tamtejszych firm kosmetycznych, które przypadły mi go gustu – był moment, że zamawiałam kosmetyki z Singapuru bądź z Hongkongu. Obecnie bardzo lubię kosmetyki bazujące na naturalnych składnikach np. polską markę Phenome, której sklep znajduje się również w Hongkongu. Moja skóra odzwyczaiła się od typowych kosmetyków komercyjnych. Z podróży na Bali przywiozłam olej kokosowy i mgiełkę nawilżającą do twarzy. Uwielbiam mgiełki do twarzy, mimo, że kiedyś wydawały mi się zupełnie zbędnym produktem (śmiech). Stosunkowo niedawno odkryłam, że pomagają mojej skórze zachować wilgoć w ciągu dnia. Znam swoją skórę, wiem jak i na co reaguje, a także co jej służy – więc niezbędnym kosmetykiem w mojej łazience jest właśnie olejek i mgiełka.

 

Mój poranny rytuał zaczyna się od oczyszczenia skóry twarzy wodą oraz spryskaniem mgiełką. Bardzo lubię kojącą mgiełkę marki Benton Honest TT Mist. Stosuję również mgiełkę-tonik Ginvera Marvel White Refining Toner. W poszukiwaniu mgiełki idealnej zaczęłam robić ją sama wykorzystując do tego różne hydrolaty dostępne na stronach z kosmetykami naturalnymi. Następnie stosuję olejek Marula bądź Inca Inchi. Omijam jednak strefę T, a przy aplikacji skupiam się na skórze pod oczami i na policzkach. Produktem, który musi znajdować się u mnie w łazience to Masło Shea marki Duafe. Kupuję wyłącznie organiczne masło, przywiezione z wioski z północnej Ghany, bez dodatków. Masło sprowadzane jest w małych ilościach przez małżeństwo polsko-ghanijskie i jest rewelacyjne. Używam je pod oczy, jako maść łagodzącą podrażnienia, po opalaniu, jako krem do rąk, a także pielęgnuje masłem skórę moich dzieci.

 

Kiedyś miałam piękne, bardzo gęste włosy. Trafiłam jednak do niewłaściwego fryzjera, który przefarbował moje włosy na czarno. Od tego momentu włosy stały się matowe i straciły blask. Zaczęłam je koloryzować, aby odzyskać poprzedni kolor, co jeszcze bardziej nadwyrężyło ich kondycję. Próbowałam bardzo wielu produktów do pielęgnacji włosów, także tych salonowych, ale nie mogłam znaleźć żadnego produktu, który by mi służył. Marka, która przywróciła moim włosom blask to John Masters Organics. Bardzo lubię ich produkty. Moimi ulubieńcem jest tonik oczyszczający włosy – cydr ziołowy. Nakrętkę toniku rozcieńcza się w szklance wody, a tak powstały roztwór wylewa się na skórę głowy i włosy zaraz po umyciu, ale jeszcze przed nałożeniem odżywki. Jest rewelacyjny. Następnie stosuję odżywkę regenerującą z miodu i hibiskusa tej samej firmy. Często dodaję do odżywki kilka kropli olejku aby wzmocnić działanie regenerujące. Dostrzegam skuteczność swojej pielęgnacji włosów, które zaczęły odrastać w bardzo szybkim tempie. John Masters Organics to jedna z marek, z którą nie potrafię się rozstać – ich produkty bazują na naturalnych składnikach oraz trochę mniej się pienią niż drogeryjne szampony, a do tego trzeba się przyzwyczaić.

 

Rano kiedy wydeleguję dzieci do szkoły udaje mi się znaleźć trochę czasu dla siebie. Wtedy zapalam kadzidełko oraz staram się przeznaczyć czas na medytację i jogęNa czczo piję napar z czystkaW Chinach podpatrzyłam jak rano oraz wieczorem przed snem pije się gorącą wodę, aby odpowiednio otworzyć oraz zamknąć żołądek. Od tego czasu staram się wdrożyć ten rytuał również u siebie. Na kawę pozwalam sobie dopiero po śniadaniu.

 

W makijażu należę do minimalistek. Zależy mi jednak, aby nadać skórze zdrowy odcień i świetliste wykończenie, dlatego unikam wszystkiego co matowe. Aby uzyskać taki efekt, mieszam kroplę olejku z podkładem, a czasami zdarza mi się wklepać opuszkami palców olejek na już gotowy makijaż. W efekcie cieszę się nawilżoną i świeżą skórą. Dobrze czuję się bez makijażu, ale oczywiście najbardziej lubię jak jestem opalona. Uwielbiam stan, w którym skóra jest naturalnie złuszczona piaskiem, owiana wiatrem, muśnięta słońcem i nawilżona olejem kokosowym.

 

Kosmetyki, które od jakiegoś czasu znajdują się w mojej kosmetyczce to korektor pod oczy Laura Mercier Secret Camouflage oraz lżejsza wersja korektora – czyli BB krem pod oczy marki Dior. Często sięgam po kosmetyki kolorowe marki Bobbi Brown oraz Laura Mercier. Stosuję zamiennie podkład Laura Mercier Silk Creme oraz Mac Face and Body Foundation.

 

Nie używam cieni do powiek, jeśli chodzi o tusze do rzęs również stosuję je coraz rzadziej, lubię maskarę Benefit Roller Lash. Stosuję też odżywkę RevitaLash, dzięki której nie muszę malować rzęs codziennie, wystarczy że podkręcę je zalotką. W mojej kosmetyczce znajduje się też zestaw do konturowania twarzy Laura Mercier – znajduje się tam bronzer i rozświetlacz – ale co najważniejsze formuła paletki nie wysusza skóry i nie daje ciężkiego efektu. Alternatywnie stosuję puder brązujący nadający efekt zdrowej skóry Embryolisse. Jedną z najważniejszych rzeczy w mojej kosmetyczce są pędzle do makijażu – uwielbiam pędzle Hakuro. Przed samym wyjściem spryskuję włosy mgiełką zapachową do włosów Miss Dior.

 

Makijaż zmywam zaraz po powrocie do domu i nie czekam z tym do końca dnia. Do mycia używam nawilżającej pianki myjącej Orientana i oczyszczam skórę twarzy mleczkiem do oczyszczania twarzy marki Naturativ. Następnie spryskuję twarz mgiełką, nakładam olejek i serum pod oczy Naturativ.

 

Wieczorem powtarzam wszystkie kroki pielęgnacji. Czasami używam także maseczkę oraz złuszczam skórę peelingiem Orientana o zapachu jaśminu i zielonej herbaty. Bardzo lubię maseczki do samodzielnego wykonania, np. algową lub z białej glinki. Uwielbiam też Blossom Therapeutic Mask Phenome. Jeżeli wybieram się w podróż samolotem – zawsze mam przy sobie maski w płacie i płatki pod oczy.

 

Jeśli chodzi o mój wieczorny rytuał to po skończonej pielęgnacji, aby złapać balans przed snem, zapalam kadzidełko i poświęcam przynajmniej pół godziny na medytacje. Kiedyś dzień kończyłam lampką wina, ale od jakiegoś czasu nie kontynuuje tego rytuału. Podczas mojego zeszłorocznego wyjazdu na Bali przestałam pić alkohol. Ten proces wydarzył się bardzo naturalnie. Widzę ogromna różnicę w samopoczuciu. Jestem gotowa zrezygnować z wielu czynników, które szkodzą mojemu zdrowiu i kondycji mojej cery. Staram się być też aktywna fizycznie, chodzę na siłownię, a w moje trening wplatam elementy jogi, staram się również praktykować jogę rano.

 

Z każdym dniem staram się dogłębniej poznawać i rozumieć siebie oraz swoją kobiecość. W procesie poznawania siebie bardzo pomagają mi medytacje. Kiedyś nie potrafiłam sama siebie usłyszeć, ale przechodzę dużą zmianę – ta droga do zrozumienia siebie jest bardzo ciekawa. Wolałabym oczywiście jednak mieć mniej lat, ale wiedzieć to, co teraz wiem o sobie i swoim ciele (śmiech). Możliwe, że właśnie z tego powodu jestem bardzo wyczulona na punkcie odżywiania i dbania o kondycję cery. Uważam, że nie ma nic złego w dbaniu o siebie oraz poprawianiu w sobie tego czego nie lubimy – jeżeli sprawia to, że lepiej się czujemy sami ze sobą. We wszystkim należy jednak zachować umiar. Tego nauczyłam się podczas swoich podróży na Bali. Wszechobecną filozofią Balijczyków, którą ja również staram się wdrażać we wszystkie aspekty życia – jest BALANS. To moje ulubione słowo i cel, do którego dążę.

 

BALANS to moje ulubione słowo i cel, do którego dążę.

 

Po urodzeniu dzieci naturalne jest to, że zmienia się kobiece ciało. Musiałam nauczyć się ponownie pokochać swoją kobiecość – a zachowanie balansu pomiędzy tym, co jest dla mnie ważne w życiu – zdecydowanie pomogło mi zarówno w procesie samoakceptacji, jak i nabierania większej pewności siebie. Duże znaczenie miało także odcięcie się od komercji, reklam – oczywiście w takim stopniu, w jakim było to możliwe. Od 4 lat nie mamy w domu telewizji i mogłabym długo mówić na temat zalet tej decyzji. Aktualnie jestem w momencie swojego życia, który mi się podoba (śmiech). Nie oznacza to jednak, że nie zmierzam do miejsca, w którym chciałabym docelowo znaleźć się sama ze sobą.

 

Myślę, że warto wsłuchać się w siebie, choć to nie jest to łatwe – szczególnie na początku. Bardzo pomaga mi w tym medytacja. Warto podążać za swoim wewnętrznym głosem. Podróże, obserwowanie jak żyją ludzie w innych kulturach z pewnością skłania do refleksji oraz umożliwia stworzenie takiego modelu życia, który jest w zgodzie z nami – wówczas tworzymy coś własnego i unikatowego. Mamy tylko jedno życie, jeden czas.

 

Uważam także, że jeżeli coś całkowicie nas pochłania – do tego stopnia, że wykonując daną czynność nie czujemy upływu czasu – to oznacza, że właśnie to zadanie jest odpowiednie dla nas. Często zdarza mi się to jak maluję (śmiech). W pewnym sensie wyłączam się i podążam za swoją ręką zupełnie się temu poddając… i tak powstaje obraz.”

 

– Iva Białopiotrowicz dla 20ml. Iva została sfotografowana w swoim podwarszawskim domu w maju 2017 r. 

Przeczytaj również
Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług z polityką prywatności
Rozumiem, zgadzam się